Zaskarżenie postanowienia dot. PSW

Forum Fora Po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej Zaskarżenie postanowienia dot. PSW

Otagowane: 

Ten temat zawiera 116 odpowiedzi, ma 13 głosów, i został ostatnio zaktualizowany przez  moskit 2 tygodnie, 1 dzień temu.

Przeglądajasz 15 wpisów - od 91 do 105 (z 117)
  • Autor
    Wpisy
  • #12115

    karol123
    Participant

    Aldona. Ja miałem strategię może złą. Ale w moim przypadku była w sumie skuteczna. Pisałem pisma jak idiota. 2 pisma na tydzień. Pisałem że dziecko chore. Nie mogę rehabilitować bo nie mam pieniędzy. I przez przedłużające się postępowanie mojemu dziecku dzieje się krzywda. I tak słałem 2 pisma w tygodniu tej treści. I to działało. Byłem załatwiany w miarę szybko. Wymyśl sobie jakiś problem jaki masz. I pisz. Pisz i pisz. Jak sąd się zmęczy to pomyśli że dla świętego spokoju przyśpieszy. Powiem więcej wydaje mi się, że moje pisma mocno wzruszały sąd. Bo miałem bardzo łagodne postanowienia. Mogli mi dowalić. A nie dowalili.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesiące temu przez  karol123.
    #12117

    Aldona
    Participant

    Chore dziecko na pewno poruszy. A Ja i tak muszę czekać na zwrotkę (jak się stara nie odnajdzie, to będę czekać aż wróci nowa zwrotka z powtórnie wysłanego pisma do wierzyciela).
    Ja kilkanaście m-cy temu pisałam tak dla żartu, że moje postępowanie to się zakończy (jak dobrze pójdzie) w głębokim pażdzierniku 2018r. No i zapeszyłam.
    Jak będę zmuszona do dalszego monitowania to dalej będę chodzić na rozmowy. W pisanie mam mniejszą wiarę.
    Jak do sekretariatu napisałam maila, że jest brak zwrotki – to wpięli to do moich akt. A/a i to wszystko.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesiące temu przez  Aldona.
    #12119

    karol123
    Participant

    @ Aldona

    Przepraszam ja wiem że to pisałaś. Byłem mało uważnym czytelnikiem. Wiem, że jesteś smutna że się przeciąga. Chciałem porównać Twoją upadłość z moją. Ja ogłosiłem w maju 2015 a plan spłaty wierzycieli się uprawomocnił pod koniec lipca 2017. A Ty kiedy ogłaszałaś i ta zwrotka to dotyczyła psw?

    #12120

    karol123
    Participant

    Przepraszam wczytałem się głębiej. Minęły Ci 26 miesięcy i jesteś przy podziale masy i to nawet nie ostatecznym. To długo rzeczywiście.

    #12122

    anheros
    Participant

    Czy ja wiem – to nigdy nie wiadomo czy i co poruszy: jednego Sędziego poruszy chore dziecko, drugiego nie, bo to „żaden argument” jego zdaniem”, a trzeciego to jak w Biblii o pukającym nocą sąsiedzie: poruszy nie tyle to, co chce (chore dziecko, czy jak w przypowieści inna potrzeba), ile fakt że trzeba go w końcu i w miarę szybko załatwić, bo nam „d.pę truje” za przeproszeniem i nie daje spokoju, bo ciągle pisma pisze, to niech wreszcie idzie w diabły (czytaj: skończmy to postępowanie), żebyśmy mieli spokój 😉 🙂
    I taki sposób oczywiście, że jest skuteczny. A że obarczony ryzykiem, że się trafi na złośliwca to… zawsze tak jest. Wszystko jest ryzykiem obarczone – cała upadłość z zasady również.
    Kto nie ryzykuje, ten nie jedzie.
    Ja też ryzykowałem wielokrotnie, a najbardziej spłacając wcześniej psw jako być może pierwszy lub na pewno jeden z pierwszych w kraju 🙂
    Aldona – rozmowy są fajne i… jakby ich nie było. Jak nie ma na papierze to nie ma! Stracony czas w 100%!

    #12127

    hania
    Participant

    Ja też już Aldona nie mam siły, siadam psychicznie. Czekam, czekam i wciąż na coś czekam.I tak już 41 miesięcy, a równiutkie 36 miesięcy od postanowienia o upadłości. Jak długo to jeszcze potrwa strach pomyśleć. W akta od początku sprawy nie miałam wglądu, bo wciąż leżą u Sędziny, a pani z sekretariatu nie będzie ich od niej brała, bo widać, że skoro je trzyma to znaczy że na nich pracuje. To słowa sekretarki, nie moje.Często mam odczucie, że jako upadła to nie mam w Sądzie żadnych praw, powinnam cicho siedzieć i czekać. Z drugiej strony coś się we mnie buntuje, bo ile można czekać. Zaraz po ogłoszeniu upadłości, na pierwszym spotkaniu u Syndyka powiedział mi, że jeśli nie mam majątku to 6 miesięcy i będzie koniec. Cieszyłam się, ze tak szybko to pójdzie. Teraz wiem, że takie zapewnienia można włożyć między bajki. A mój Sąd jest wyjątkowo opieszały.

    #12128

    Aldona
    Participant

    To jest jakieś grube nieporozumienie z tym brakiem możliwości przeglądania swoich akt.
    K a ż d y upadły ma takie prawo. W Sądach są albo czytelnie albo przegląda się swoje akta w sekretariacie !
    Oczywiście mile widziane jest umówienie się (telefonicznie lub mailowo) na takie przeglądanie (np z 2-dniowym wyprzedzeniem).
    Sprawdż sobie to jeszcze na stronie swojego Sądu.
    Przeglądałam już wiele razy. Oprócz tego zalogowałam się też na Portalu Informacyjnym (ale chyba jeszcze nie wszystkie Sądy/ Wydziały Gospodarcze są podpięte do tego portalu on line).

    #12129

    anheros
    Participant

    hania – ja to bym już dawno, dawno walnął skargę na przewlekłość i przy okazji na brak dostępu do akt: to niekonstytucyjne i nielegalne jest!
    Albo się godzimy i czekamy ileś lat, albo działamy. Innego wyjścia nie ma! A ryzykiem obarczone jest wszystko: zasadniczo całe życie.

    #12131

    hania
    Participant

    Przespałam się z tematem, przemyślałam wszystko dokładnie i właśnie napisałam pismo do Sądu. Jutro rano zaniosę i zobaczymy co dalej. Anheros- masz rację, gorzej to już chyba być nie może. Niech się dzieje co chce, byle się w końcu coś działo.
    Aldona – jutro złożę też pismo o udostępnienie mi akt do wglądu, bo jeśli znowu zrobię to ustnie to usłyszę od Pani w sekretariacie to co zawsze. Mój Wydział Gospodarczy nie jest podpięty do portalu on line- szkoda.
    Dam znać jak to się skończy.

    #12134

    anheros
    Participant

    Wszystko napisałbym w jednym piśmie: że trwa to tak długo, a nie ma powodu i nie masz dostępu do akt, a pytałaś wiele razy.
    Rozumiem, że nie ma powodu, że trwa to tak długo – np. nie jesteś 20-tym właścicielem 20/1095895 części działki, której nie można sprzedać itd.?
    Spokojnie dobieraj słowa: stanowczo acz uprzejmie.

    #12431

    Martawoz
    Participant

    Dzień dobry wszystkim,

    23.11 miałam posiedzenie o ustalenie planu spłat. Przedstawiłam moje wydatki i przychody. Głupia byłam, że podałam przychody partnera. Ogólnie wyszło tak, że nasze wpływy są mniejsze niż wydatki, oczywiscie dopóki syndyk zostawi mi najniższa krajową. Zrobiłam też symulację jak to będzie, gdy syndyk przestanie zabierać kasę.

    Wydatki 7.300, wpływy (uwzględniam tu 500 plus i 500 z alimentów na pierwsze dziecko plus 1000 złotych z uznanego wniosku na potrzeby mieszkaniowe) wyszło 9800 (z tym, że nie będę miała pensji 100% bo jestem średnio 3 tygodnie na L4 z młodym który poszedł do żłobka i jest permanentnie chory) tak wiec zostaje około 9100. Przywaliła mi po 2 tysiące przed 1,5 roku i po 1500 przez następne 1,5 roku. Zaznaczę tu, że moje zarobki to 3500 a przy 3 tygodniach z 80% pensją to załóżmy ze będę 3000 dostawała.

    Sędzia wzięła tu pod uwagę kwotę wydzielona na potrzeby mieszkaniowe (a podobno, jak wyczytałam z wcześniejszych wpisów nie powinno to być brane pod uwagę) plus dochody moje partnera, który ma full sowich zobowiązań plus płaci alimenty na swoje dzieci. Mimo tego wszystkiego uznała, że mamy luźne pieniądze… nie wiem na jakiej podstawie!!! a co z wydatkami typu dentysta, typy samochód się zepsuł, ubrania dla dzieci, sytuacje kompletnie awaryje???

    Na bank będę składała zażalenie, pytanie czy mogę napisać je sama czy muszę mieć pełnomocnika?

    Dzięki za odpowiedź.

    Zagubiona jak u Ciebie?

    #12432

    moskit
    Participant

    Zażalenie możesz napisać sama.
    „Zrobiłam też symulację jak to będzie, gdy syndyk przestanie zabierać kasę”
    Nie bardzo rozumiem … po uprawomocnieniu się PSW syndyk przecież „znika” z życia upadłego.
    „Głupia byłam, że podałam przychody partnera”
    Sąd zawsze porusza tą kwestię.

    Co do kwestii kalkulacji wpływów i wydatków, ciężko coś powiedzieć bez znajomości szczegółów. Sąd bierze pod uwagę wydzieloną kwotę na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych. Może Sędzia zakwestionował zasadność części wydatków? Koszty leczenia prywatnego w większości przypadków zostaną zakwestionowane. Sytuacja finansowa partnera jest brana pod uwagę, ale zawsze powinno się podkreślać, że dziś partner jest, a jutro może go nie być :).

    #12434

    Martawoz
    Participant

    Moskit, dziękuję.

    zrobiłam 3 symulacje obecnej sytuacji, sytuacji po pożegnaniu z syndykiem z uwzględnieniem 100% mojej pensji i 80% pensji.

    Czyli rozumiem, że moje dziecko ma mieć plomby z w kolorze czarnym…spoko, o ile w mleczakach są kolorowe i leczenie za free o tyle w stałym to plomba z amalgamatu…masakra

    Co do zarobków partnera to mój ostro się wkurzył, że będzie musiał taką kasę wykładać bo umówmy się to na niego spada.

    #12435

    Martawoz
    Participant

    Wydzielone koszty na potrzeby to 1000 miesięcznie, czynsz 650 więc luzem zostaje 350 i to pewnie wzięła pod uwagę. I ok, ale nad 2000 to przegięcie 1500 z reszta tez

    #12438

    moskit
    Participant

    „Czyli rozumiem, że moje dziecko ma mieć plomby z w kolorze czarnym…spoko, o ile w mleczakach są kolorowe i leczenie za free o tyle w stałym to plomba z amalgamatu…masakra”
    Niestety taka jest smutna rzeczywistość.
    Ustalona przez sąd kwota jest duża. Mogło by być mniej. Niestety sporo zależy od danego sędziego. Jedni dają „pod korek” inni naprawdę symboliczne kwoty. Odpowiedz sobie na 1 pytanie. Czy dasz radę taką kwotę płacić? Jeśli odpowiedź jest twierdząca to kwota została ustalona poprawnie.
    Czy warto się w tej sytuacji odwołać? To zawsze trudne pytanie. Możesz zyskać jeśli sąd okręgowy zmniejszy ratę. Koszty są łatwe do określenia. 200 opłaty za zażalenie + stracony czas, 3-6 mies.

Przeglądajasz 15 wpisów - od 91 do 105 (z 117)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.