Współwłasność małżonków

Forum Fora Masa upadłości – co może zabrać syndyk Współwłasność małżonków

Ten temat zawiera 12 odpowiedzi, ma 7 głosów, i został ostatnio zaktualizowany przez  Daisy 9 miesiące, 3 tygodnie temu.

Przeglądajasz 13 wpisów - od 1 do 13 (z 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #3761

    Howard80
    Participant

    Witam. Jestem współwłaścicielem samochodu. Rozumiem ze syndyk zabierze mi auto. Czy w tej sytuacji żona może pisać jakiś wniosek do sądu lub syndyka? Dodam że żona tez jest współwłaścicielem tego auta

    #3762

    Konto usuniete
    Uzytkownik

    Z dniem ogłoszenia upadłości ma Pan z żoną rozdzielność majątkową. Syndyk sprzeda 100% praw do auta (nikt nie kupi 50% własności). Żonie przysługuje roszczenie wobec masy upadłości. Moja żona też miała takie roszczenie. Ale nie skorzystała z niego. Żeby nie przedłużać całego procesu.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 rok, 10 miesiące temu przez  Konto usuniete.
    #5046

    Guana32
    Participant

    A powiedz mi czy wartość auta 3000 i do naprawy plus poprawek lakierniczych tez syndyków interesuje czy to zależy od syndyka czy go zlicytuje?? Czy wpisanie w majątek auta z urzędu go daje do licytacji czy to zależy od syndyka?

    #5048

    anheros
    Participant

    Wszystko zależy od syndyka. Ale raczej go sprzeda.

    #5052

    Aldona
    Participant

    Przerobione. Syndyk sprzedał 14-letni samochód za połowę wartości.
    Proponował jednak wcześniej aby kupił go ktoś (z rodziny, kolega itp) za cenę uzgodnioną przez niego z sędzią-komisarzem. Może warto więc rozważyć taką opcję.

    #5053

    anheros
    Participant

    …nawet telefony za 500 zł niektórzy syndycy sprzedają za 100 zł, a niektórych to nie interesuje, bo „będzie większy problem ze sprzedażą niż jak nic nie zrobi”. I czasem to jest racja. A czasem jednak są nadgorliwi.
    To samo z wizytą u upadłego: jedni chodzą i oglądają całe mieszkanie i rzeczy się w nim znajdujące szczegółowo, a inni w ogóle nie przychodzą.
    Jedni syndycy to ludzie – a drudzy to roboty, automaty bez cienia empatii.
    Takie życie. Jak to w życiu bywa różnie.

    #9790

    Daisy
    Participant

    Pomocyyyy!!! Mój przypadek jest jak zwykle bez precedensu. Ogłosiłam upadłość w 2017roku. Mam wspólność ustawową z mężem, który nota bene znęcał się nade mną i dzieckiem, sprawa rozwodowa jest w toku od 5 lat. Jesteśmy współwłaścicielami mieszkania(środki na zakup mieszkania dostałam w całości od moich rodziców). i działki wziętej na kredyt.Wszystkie kredyty są wspólne. Sędzia komisarz kazał syndykowi ustalić, że do masy upadłości wchodzi połowa mieszkania i połowa działki, a nawet połowa mojego osobistego samochodu!!!, co ma się nijak do art.124 ustawy upadłościowej. Mój pełnomocnik jest teraz na etapie odwoływania się od postanowienia sędziego(syndyka), mówi, że sędzia chciałby żeby to trafiło do SN. Postępowanie trwa już 6 miesięcy, ja jestem samotną matką, nie starcza mi na utrzymanie z połowy pensji, ale sędzia odrzuca wszystkie moje prośby odwołania itp., bo jest ciekawy czy przeforsuje swój pomysł na rozdzielenie współwłasności małżeńskiej. Syndyk twierdzi, że nie będzie w stanie sprzedać połowy wspólności ustawowej, ja wnoszę o włączenie do masy całości majątku. Co mam robić? Bo już jestem bliska złożenia wniosku o umorzenie, bo nie mam z czego utrzymać dziecka.

    #9791

    moskit
    Participant

    Ciężko coś poradzić w takiej sytuacji nie znając szczegółów. Dużo zależy od proporcji majątek (w przypadku zaliczenia mieszkania i samochodu do majątku osobistego) zobowiązania. Jeśli wycofasz wniosek wpadniesz z deszczu pod rynnę, bo pewnie miejsce syndyka zajmie komornik.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące, 3 tygodnie temu przez  moskit.
    #9793

    Daisy
    Participant

    Problem polega na tym, że zgodnie z art.124 prawa upadłościowego, jeżeli małżonkowie mieli wspólny majątek, wchodzi on do masy upadłości w całości, a jego podział jest niedopuszczalny. Dostałam jedynego sędziego w Warszawie, który testuje na mnie swoją nową teorię, przeciąga postępowanie, a ja za to płacę! To się nadaje do państwa w państwie i chyba tam napiszę.

    #9795

    anheros
    Participant

    Eeee tam – syndyk ściemnia albo nie uczył się: gorsze rzeczy syndycy sprzedają (i da się!), np. nie połowę a 571/13875 części jakiejś nieruchomości. A kupiec zawsze się znajdzie – jeśli cena będzie odpowiednia.
    Syndykowi najwyraźniej „się nie chce”. Albo nie umie. Albo i jedno i drugie.
    Ja bym się zastanowił, czy jest realnie spróbować złożyć wniosek o zmianę sędziego – ale nie jestem prawnikiem, nie wiem jak trzeba byłoby to umotywować…
    Albo wycofać wniosek – i złożyć w innym mieście…?
    Głośno tylko myślę. Wniosków żadnych nie wysuwam prostych.

    #9796

    Daisy
    Participant

    Ja tylko chciałabym być potraktowana zgodnie z przepisami ustawy i nie być czyimś chomikiem doświadczalnym. Czy to dużo? Chciałabym zmienić sędziego, ale to szef wydziału warszawskiego, nie wiem czy dam radę,bo właściwości miejscowej nie zmienię.

    #9797

    moskit
    Participant

    Co do konsekwencji art. 124 PU masz absolutnie rację, tylko czy to cokolwiek zmieni. Tu już wchodzi kwestia matematyki i policzenia plusów i minusów. Tylko Ty znasz strukturę majątek – zadłużenie, więc musisz sobie skalkulować, czy się Ci to opłaca, czy nie. Na pewno warto walczyć, gdyby nieruchomość została uznana za twój majątek osobisty środki z jego sprzedaży wystarczyłyby na pokrycie zobowiązań. W przeciwnym przypadku, jeśli nawet do planu spłaty wierzycieli wejdzie mniejsza kwota zobowiązań, to z powodu wydłużenia się całego procesu upadłościowego może zamienić sukces w porażkę.
    Oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że po wejściu majątku wspólnego do masy upadłości drugiemu małżonkowi przysługuje roszczenie w wysokości udziału w tym majątku?

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące, 3 tygodnie temu przez  moskit.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące, 3 tygodnie temu przez  moskit.
    #9801

    Daisy
    Participant

    Tak, wiem o tym, ale skoro długi są wspólne, majątek wspólny(teoretycznie),rozwodu nie ma, to czemu ja mam odpowiadać za wszystko swoją częścią? Tylko ja spłacałam te długi przez ostatnie lata, dopóki mogłam. Nie potrafię tego zrozumieć.

Przeglądajasz 13 wpisów - od 1 do 13 (z 13)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.