Moja historia: w wieku 19 lat (2009), prowadząc szczęśliwe życie, najpierw umiera ojciec, rok później dziadek. Zaczyna się koszmar. O pomoc w sprawie proszę radcę prawnego, znanego prawnika. Ten ma ustalić majątek spadkowy, a następnie w oparciu o te ustalenia złożyć stosowny wniosek do sądu o przyjęcie lub odrzucenie spadku. Mija 7. miesiąc, dostaję pismo z urzędu o toczącym się postepowaniu mającym na celu ustalenie mojej odpowiedzialności za długi spadkowe. Byłem przekonany, że to jakaś pomyłka, bo przecież ostatecznie spadek miałem odrzucić, a prawnik był zobowiązany do złożenia stosownego oświadczenia. Tak się nie stało. Jak się później okazało jego sekretarka spóźniła sie z wysłaniem wniosku, w konsekwencji czego ten został złożony po upływie 14 dni od ustawowego terminu do jego złożenia. Skutek: przyjęcie spadku wprost i odpowiedzialności za długi spadkowe. Ogromne długi. Opiewające na kwotę kilku milinów złotych.
Później była prokuratura, zarzuty dla prawnika i jeszcze kilka ciekawych faktów, o których mogłabym napisać książkę, dlatego tylko je sygnalizuje. W każdym razie po 6 latach walki z komornikami, próbie odkręcenia sprawy z tym spadkiem w końcu, decyduje się złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości. Sąd ogłasza upadłość w 2016. Jednocześnie od 2010 roku toczy się postępowanie o dział spadku. Wydawało się, że koniec tej gehenny jest bliski. Ale tylko się wydawało. Fakt, że sprawa spadkowa nie została zakończona i nie ustalono prawomocnie co otrzymałem w spadku i co weszło do masy upadłościowej, uniemożliwia likwidację tej masy, w konsekwencji czego do dzisiaj postępowanie upadłościowe nie zostało zakończone. Żeby było „zabawniej” w toku postępowania o dział spadku, umiera jego uczestnik, sąd zawiesza postępowanie do czasu ustalenia nowych spadkobierców. I tak od 6 lat jestem niewolnikiem, bo postępowanie upadłościowe stoi w miejscu i nie widać jego końca….
O ile jeszcze rok temu miałem siłę, nadzieję na to, że ten koszmar kiedyś się skończy, to dzisiaj jej nie mam. Najbardziej w tym wszystkim boli ogromna niesprawiedliwość polegająca na tym, że muszę znosić te wszystkie uwłaczające godności człowieka nieprzyjemności związane z upadłością, chociaż to nie ja narobiłem tych długów, a ich przyjęcie było wynikiem błędu prawnika (stwierdzonego przez sąd), któremu zaufałem.
Wniosek:
– jeśli macie nieuregulowane postępowania spadkowe, poważnie zastanówcie się, czy aby na pewno upadłość konsumencka to dobry pomysł, bo wasza sytuacja może okazać się, jeszcze bardziej tragiczna;
– wybierając kancelarię i prawnika, wybierzcie takiego, który naprawdę zna się na danej dziedzinie.