Upadłość konsumencka czy coś innego?

Forum Fora Upadłość konsumencka – pytania Upadłość konsumencka czy coś innego?

Przeglądasz 12 wpisów - od 1 do 12 (z 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #21186
    lukjanet
    Uczestnik

    Dzień dobry, Szanowni Państwo, mam problem i proszę o poradę lub jakąkolwiek pomoc w mojej sprawie.
    Opisałem swój problem dość rozlegle, może nawet chaotycznie, ale proszę o dokładne przeczytanie ze zrozumieniem.

    24 września 2008 r. mając 23 lata, w banku PKO zawarłem umowę pożyczki na kwotę 20 tys. Do oddania według umowy było 30 tys. Z tych pieniędzy spłaciłem dług mojej Świętej już pamięci Mamy, wobec której toczyło się postępowanie egzekucyjne w sprawie zadłużenia mieszkania, w którym wspólnie mieszkaliśmy. Niestety nie było mnie wtedy stać na spłatę tej pożyczki, ponieważ pracowałem za najniższa krajową w służbie zdrowia. Zapłaciłem dwie może trzy raty i się poddałem. Moja matka była osobą nie pracującą, a na dodatek chorowała na depresję i miała problemy psychiczne. Wtedy nie zdawałem sobie jeszcze z tego sprawy. Obiecywała, że będzie regularnie już opłacać, czynsz jednak tego nie robiła, a ja tego nie nadzorowałem z powodu moich własnych problemów.
    Wracając do wspomnianej pożyczki, bank widząc, że nie jestem w stanie jej opłacać, sprzedał moje zadłużenie firmie windykacyjnej, obecnie funduszowi sekurytyzacyjnemu BEST z siedzibą w Gdyni.

    Wspomniana firma próbowała ze mną kontaktu w dość nieuprzejmy sposób a ja ze względu na trwające wtedy problemy rodzinne (chora matka, która ponownie zadłużyła mieszkanie, oddanie przez moją byłą partnerkę naszego syna do domu dziecka bez mojej wiedzy zawirowania z pracą itp.) po prostu unikałem kontaktu, który i tak był dość problematyczny i bez możliwości uzgodnienia spłaty w dogodnych dla obu stron ratach. Wpłaciłem po namowach windykacji jednorazowo 50 zł, a potem tego pożałowałem, ponieważ niczego to nie zmieniło. Z tego powodu zmieniałem kilka razy pracę i sprawa ucichła.

    Dnia 15 grudnia 2011 r. wystosowano nakaz zapłaty oraz podjęto czynności egzekucyjne przez komornika. Niestety pomimo moich szczerych chęci dogadania się w kwestiach spłaty komornik zajął całe konto, a także część wynagrodzenia. Odesłał mnie do wierzyciela, a Firma Best odesłała mnie z powrotem do komornika. W obu przypadkach byłem tak kilkakrotnie odsyłany a w trakcie rozmów telefonicznych zwyzywany od K i CH przez przedstawicieli firmy BEST. Wtedy podjąłem decyzję, że ucieknę od tego i podjąłem pracę na czarno, a potem prowadziłem JDG na ryczałt. Nie miałem konta w banku, więc byłem nie do namierzenia, a z ryczałtu miałem niskie przychody.

    Od 2017 r. pracuję na umowę o pracę w firmie o ugruntowanej pozycji. Zarabiam 3 tys. na rękę. Posiadam żonę i troje synów w tym jednego, którego odebrałem z obecną żoną z domu dziecka po tym jak moja poprzednia partnerka porzuciła syna bez mojej wiedzy. Jeden z synów posiada orzeczenie o niepełnosprawności symbol 10-N (zdiagnozowano u niego afazję ruchową i zaburzenia ekspresji mowy) Jestem jedynym żywicielem rodziny, ponieważ żona ma poważne problemy z kręgosłupem (dyscektomia odcinka nr. 5) przez co nie może podjąć się normalnej pracy. Jest ciężko, ale jakoś udawało mi się do tej pory utrzymać rodzinę. Mieszkamy pokątnie u Teściowej, jest ciasno dość gwarno i przez to tylko marzymy o swoim Mieszkaniu, niestety z powodu moich długów nie mam dobrej historii kredytowej.
    Okazało się, że komornik na polecenie firmy BEST rozpoczął postępowanie egzekucyjne na kwotę prawie 48 tys.

    Z tego powodu podjąłem współprace z kancelarią, która za kwotę 2 tys. Podpisała ze mną umowę o świadczenie usług w procesie oddłużania. Z powodu tego, że komornik działał na podstawie nakazu zapłaty, który został doręczony nieprawidłowo na wniosek kancelarii e-sąd rejonowy w Lublinie oddalił nakaz zapłaty z tytułu nieprawidłowego doręczenia a co za tym idzie przedawnienia. Jednak wtedy firma BEST rozpoczęła walkę, która właśnie przegrałem. Kilka dni temu kancelaria przedstawiła mi wyrok sądu oraz informację, że:

    „analiza sprawy prowadzi do wniosku, że uzasadnienie orzeczenia jest prawidłowe i niestety należy się z nim zgodzić. Wskutek uchylenia klauzuli wykonalności oraz wniesienia sprzeciwu, strona powodowa przedłożyła dowód na istnienie dochodzonego roszczenia oraz jego skuteczne nabycie od wierzyciela pierwotnego — PKO BP S.A. – który udzielił Panu pożyczki. Kwestia przedawnienia została Panu szczegółowo opisana w ostatnim mailu, pokrótce, roszczenie nie uległo przedawnieniu z uwagi na wypowiedzenie umowy pożyczki we wrześniu 2009 r. oraz wszczęcie postępowania sądowego w dniu 17 października 2011 r. Pomiędzy tymi datami nie upłynął trzyletni okres przedawnienia, a więc nie możemy o nim mówić w tym konkretny przypadku. Na chwilę obecną mamy trzy opcje:

    1. zgadzamy się z wyrokiem, który jutro stanie się prawomocny i po nadaniu klauzuli wykonalności będzie stanowić podstawę postępowania egzekucyjnego,
    2 wnosimy tzw. zapowiedź apelacji (pierwszą jej stronę). W tym przypadku Sąd Rejonowy przekaże akta sprawy do Sądu Okręgowego, który wezwie nas do uzupełnienia braków formalnych. Cała procedura powinna potrwać około 2-3 miesięcy. Plusy-przedłużamy okres uprawomocnienia się orzeczenia o 2-3 miesiące oraz powyższa czynność jest darmowa przed Sądem;
    3. wnosimy apelację, która zostanie oddalona. Minusy-od apelacji należna jest opłata sądowa w wysokości 1.586 zł oraz za jej oddalenie Sąd zasądzi od Pana na rzecz strony powodowej koszty zastępstwa procesowego w kwocie 1.800 zł, a więc całość wyniesie dodatkowo 3.386 zł”

    I tutaj rodzi się moje pytanie, co mam robić??? Mam dosyć ciągłych ucieczek, ale nie stać mnie na to, żeby płacić tak wysoką kwotę. Nie kontaktowałem się jeszcze z wierzycielem, bo boję się, że znowu zostanę odesłany z kwitkiem. W e-sądzie sprawa nie widnieje na koncie EPU, natomiast jest obecna pod sygnaturą, której namiar posiadam. Kancelaria przekonywała mnie, że jest możliwość ratunku mojej sytuacji, kiedy nakaz został doręczony zastępczo, a tak właśnie jest w moim przypadku. W tym momencie muszę kancelarii jeszcze połowę kwoty zapłacić za prowadzenie sprawy, która tak naprawdę nie odniosła skutku, a wręcz stworzyła kolejny problem, jakim jest przerwany bieg przedawnienia z mojego punktu widzenia. Bo według sądu sąd przychylił się do zarzutu przedawnienia nad artykułem 118 k.c. a nie 125 k.c.
    Bije się z myślami co robić czy znowu uciekać i się chować, czy się z tym mierzyć. Nie chce znowu zmieniać pracy, ale chce, żeby chociaż coś więcej mi zostawało niż tylko kwota wolna od zajęcia, bo musimy za coś żyć. Niestety świadczenia 500 + nie są wystarczające, a moją pensja pokrywała do tej pory w jakimś małym stopniu potrzeby bieżące.

    Ze względu na dość ciężką sytuację proszę o poważne podejście do sprawy i doradzenie mi co zrobić. Czy może Państwo będą mogli mi pomóc? Nie stać mnie na opłatę prawników itp., więc piszę do Państwa i liczę, chociaż na odpowiedź co mógłbym zrobić. Czy upadłość konsumencka faktycznie może mi pomóc? Jak mam żyć? Jak sobie poradzić? Mam dosyć ucieczek, a nie stać mnie, żeby kilka lat płacić tak duże kwoty. Proszę o poradę, ale szczerą i bez oszukiwania tylko po prostu jak człowiek do człowieka. Po prostu potrzebuje w tej jednej jedynej życiowej sytuacji pomocy. Nic więcej.
    Dziękuję i pozdrawiam Łukasz.

    #21187
    lukjanet
    Uczestnik

    Szanowni Państwo, zapomniałem w tym wszystkim zapytać się również o to, czy jeśli zdecydowałbym się ogłosić upadłość konsumencką, to kiedy to najlepiej zrobić?

    Na ten moment z racji przedstawienia mi przez kancelarię wyboru akceptacji wyroku, który dzisiaj stałby się prawomocny albo wykonania wstępnej apelacji lub całkowitej apelacji wybrałem najkorzystniejszą opcję, czyli wstępną, bo nie ponoszę w ten sposób żadnych kosztów, natomiast w tym przypadku Sąd Rejonowy przekaże akta sprawy do Sądu Okręgowego, który wezwie do uzupełnienia braków formalnych a cała procedura powinna potrwać około 2-3 miesięcy.
    I teraz nie wiem co mam począć. Chodzi mi po głowie ogłoszenie upadłości, ale nie mam pojęcia jak się za to zabrać. Nie stać mnie obecnie na prawników a kancelarii muszę jeszcze zapłacić w ratach połowę wynagrodzenia za prowadzoną do tej pory sprawę.

    Proszę o radę czy upadłość ogłosić, wtedy kiedy wyrok się uprawomocni i będzie komornik?

    Czy może spróbować porozmawiać w tym czasie, zanim dojdzie do uprawomocnienia się wyroku z wierzycielem i poprosić go o jakieś możliwe rozwiązanie dla mnie i tak już trudnej sytuacji?

    Czy po prostu nie czekać tylko składać wniosek o upadłość już teraz?

    Czy ktoś by mi pomógł w tej sprawie?

    Dziękuję i Pozdrawiam.

    #21188
    kmaro08
    Uczestnik

    To już decyzja należy do Ciebie. Jeśli faktycznie kwota jest dla Ciebie niemożliwa do spłaty, to ogłoszenie upadłości może być najlepszym wyjściem z sytuacji. Nie ogłaszając upadłości pewnie będziesz miał komornika wiele lat. Patrząc na obecne zadłużenie 50 tys. zł (pewnie jeszcze wzrośnie), potrącenie miesięczne komornika z Twojej pensji wyniosłoby obecnie pewnie ok 600-650 zł (przy zarobkach 3 tys. netto). Zatem spłacałbyś ten dług min. 6 lat, a pewnie komornik będzie doliczał w między czasie swoje dodatkowe koszty egzekucyjne itp. Więc może się to znacznie wydłużyć.
    Ogłaszając upadłość konsumencką automatycznie wstrzymujesz wszystkie egzekucje komornicze i naliczanie odsetek oraz kosztów egzekucji. Wchodzi wówczas syndyk i on też zajmuje część Twojej pensji, jak komornik. Jednak obecnie, w trakcie upadłości konsumenckiej, jest możliwość, poprzez złożenie odpowiedniego wniosku, zmniejszenie kwoty zajęcia przez syndyka. Dodatkowy plus jest taki, że podczas upadłości nie rośnie Ci już ten dług. Upadłość może potrwać kilka miesięcy, albo i ze 2 lata zanim zostanie wyznaczony plan spłaty do realizacji. Patrząc jednak na Twoją obecną sytuację jestem przekonany, że rata jaką byś dostał byłaby wiele niższa niż zajęcie komornicze. Być może nawet udałoby się mieć jakąś symboliczną ratę bądź nawet bez żadnych rat. Sąd ustalając wysokość rat kieruje się m.in. możliwościami zarobkowymi, zdrowotnymi, życiowymi upadłego, dlatego powinien ustalić ratę możliwą do spłaty.
    Powiem tak, będąc w Twojej sytuacji życiowej nie zastanawiałbym się długo tylko ogłaszał upadłość konsumencką. Nie ma na co czekać. Jedno postępowanie sądowe nie wyklucza drugiego. Jednak jeśli możesz opóźnić przynajmniej o 2-3 miesiące obecne postępowanie, a tym samym wstrzymać w tym okresie zajmowanie pensji przez komornika, to ja bym to też zrobił. Zawsze jakieś dodatkowe pieniądze w kieszeni.
    Co do złożenia wniosku, to myślę, że jak przysiądziesz nad tym trochę to dasz radę. Na blogu Mecenasa jest przykładowy wzór. U Ciebie jest dość łatwo, bo masz jednego wierzyciela więc z dokumentacją pójdzie Ci dość łatwo. Dodatkowo będziesz musiał opisać dość szczegółowo swoją sytuację, jak wpadłeś w długi (coś jak powyżej napisałeś).
    Dodatkowo, wierzyciele mają różne podejścia do upadłości i czasem się nie zgłaszają. U mnie np zgłosiło się chyba 12 wierzycieli z ok 30. Gdyby u Ciebie ten wierzyciel się nie zgłosił to sprawa byłaby idealna dla Ciebie. Nie miałbyś żadnego planu do spłaty i pewnie po roku byłbyś oddłużony. Póki co nie ma co jednak gdybać, bo nawet jak się wierzyciel zgłosi to może odzyskać niewiele z tej kwoty.

    #21189
    kmaro08
    Uczestnik

    Jak już napiszesz wniosek i go złożysz to później już pójdzie. Z tego co kojarzę są jacyś prawnicy przy urzędach czy gdzieś, którzy mogą pomóc za darmo. Zawsze jak natrafisz na jakąś trudność w przygotowaniu wniosku to możesz napisać tu na forum, pewnie uzyskasz pomoc od osób które niedawno ogłaszały upadłość konsumencką.

    #21191
    Kevin
    Uczestnik

    a ja uważam, że warto się zastanowić nad wyjściem z długów bez upadłości, bo to relatywnie mała kwota, poza tym pewnie masz 3 x 500 plus, o czym nie wspomniałeś (sorry doczytalem juz ze wspomniales o tym), a to dużo, ponadto istnieją różne formy dorobienia do pensji, jezeli mialbym cos doradzic to przestudiowanie forum kredytowego i napisanie tam, napewno cos Ci doradza, moze nawet sie uda cofnac komornika lub sie dogadac z wierzycielem, zeby cofnal i bys mu bezposrednio placil, rozne sa sposoby, trzeba walczyc, pisac, a nie chowac glowy w piasek, Twoja decyzja, ale mlody jestes i szkoda dla 50 tys. oglaszac upadlosc moim zdaniem…nawet mnie namawiali na oddluzanie przy ponad 200 tys. dlugu i wieku ponad 40 lat, ale to jednak w moim przypadku (obiazenie nalogiem hazardu) bylo bardzo duze obciazenie psychiczne i ciesze sie, ze mam upadlosc, reasumujac poczytaj jeszcze o oddluzaniu na tym forum, pogadaj z fachowacami i wtedy podejmij decyzje.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, 18 godzin temu przez Kevin.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 dni, 18 godzin temu przez Kevin.
    #21197
    lukjanet
    Uczestnik

    Dziękuję za tak obszerne odpowiedzi na moje zmartwienie, jednak nie ukrywam, że pozyskane informacje przedstawiają się pół na pół co nadal, jednak nie pomogło mi zbytnio podjąć decyzji.
    Byłbym wdzięczny za więcej wypowiedzi również innych użytkowników na ten temat albo opinię nawet samego Pana Mecenasa, który może by mnie pokierował, co będzie najlepszym na tę chwilę wyborem.
    Kancelaria, z którą do tej pory współpracowałem, nie odniosła się zbytnio do moich problemów i czuje się trochę poszkodowany i naciągnięty na koszty, ponieważ umowa na 2 tys. zł, które płacę ratalnie tylko za to, że sprawa została przekierowana do sądu rejonowego i wyrok został uzasadniony w taki, a nie inny sposób jest trochę dla mnie dziwną sytuacją. Tym bardziej że uzyskałem informacje z innego źródła, że w uzasadnieniu sąd nie odniósł się do dat cesji wierzytelności oraz dziwne jest to, że po tak długim czasie sprawa nie jest przedawniona.
    Na dodatek biję się z myślami co robić dalej. Czy czekać na uprawomocnienie wyroku i dopiero zacząć składać wniosek o upadłość? Czy składać już teraz i robiąc to samodzielnie, czy z pomocą prawnika w formie pro bono? Czy po prostu faktycznie być obciążonym przez komornika i spłacać to latami plus dodatkowe koszty składające się na wynagrodzenie komornika? Pokątnie otrzymałem informację, że pomimo złożenia wczoraj wstępnej apelacji powinienem jeszcze złożyć wniosek o umorzenie kosztów sądowych, tylko nie wiem, czy to powinno być teraz wykonane, czy jak? Pomimo tego, że próbuje zbierać wiedzę i wspierać się opiniami czuje ciągłą presję i jestem z tego powodu dosyć mocno pogubiony.
    Nie chce się użalać nad sobą, bo zapewne to tak wygląda, ale mając rodzinę w tym trochę dzieci na wychowaniu plus zonę, która nie może podjąć pracy, jest dosyć stresogenne z powodu poczucia pełnej odpowiedzialności. I wiem, że inni mają dużo gorzej i trudniej, ale po prostu sobie nie radzę. 50 tys. to spora kwota, kiedy posiada się rodzinę i jest się jej jedynym żywicielem.

    W każdym razie dziękuje za wszelkie opinie i pomysły co dalej.

    #21198
    tomek001
    Uczestnik

    ja miałem 30 tys długow i dostałem upadlosc (hazard , brak majatku, wynagrodzenie ok 3000zl) , plan splaty na 2 lata.

    50 tys zlotych to masz samych odsetek karnych okolo 6 tys rocznie / 12 miesiecy = 500 zł samych odsetek ci rosnie, dodatkowo komornik od kazdej zlotowki zabiera 8% chyba w zaleznosci z czego ci zabral. Wiec jesli z 3000 zl zabierze ci 800 (zostawi minimalna) to i tak z 800zl odciagnie 8% czyli znow jakies 70zl miesiecznie.

    Pytasz czy mozna dostac plan splat zeby nie zabierali az do kwoty minimalnej, sąd to wezmie pod uwage przy rozpatrywaniu wniosku o upadlosc! nie boj zaby.

    JA bym skladal wniosek o upadlosc, ewidetnie nie radzisz sobie ze splata zobowiazan. A komornik jesli siadzie na wynagrodzeniu czy koncie to tez Ci zostawi minimalną.

    Co to w ogole znaczy „szkoda dla 50 tys oglaszac upadlosc” nie rozumiem? Przeciez i tak ma juz narobione w BIKu i tak, wiec kredytu nowego nei dostanie, zreszta nie po to oglasza sie upadlosc i chce zejsc z dlugow, zeby brac kolejne.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 dni, 17 godzin temu przez tomek001.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 dni, 17 godzin temu przez tomek001.
    #21202
    Kevin
    Uczestnik

    a kto mowi o zaciaganiu kolejnych zobowiazan, przeciez to gwozdz do trumny, oddluzanie to znaczy co innego, poza tym sa mozliwosci, zeby uwolnic sie od komornika, to kazdego indywidualna decyzja, jeden sobie nie radzi z zadluzeniem rzedu 10 000 zl, a inny przy 100 000 zl dlugu potrafi sie skutecznie oddzluzyc, duzo czynnikow ma na to wplyw np. zdolnosci zarobkowe, sytuacja rodzinna, posiadany majatek, odpornosc psychiczna itd. kazdy musi podjac decyzje indywidualnie, nie ma granicy zadluzenia, ze przykladowo do 100 000 sie oddluzac, a powyzej upadlosc, ja tylko napisalem, ze warto sie zastanowic nad inna droga niz upadlosc, bo 50 000 to relatywnie nie jest duzo (moim zdaniem) i podalem specjalistyczne forum, gdzie mozna znalezc pomoc inna niz upadlosc, poza tym wez pod uwage, ze mozesz dostac plan splat wierzycieli na 7 lat po powiedzmy 600 zl. miesiecznie to i tak splacisz cale zadluzenie.
    takze czytaj, pytaj, mysl i analizuj za i przeciw.

    #21205
    kmaro08
    Uczestnik

    W tym przypadku 7 lat z ratą 600 zł to jest najbardziej pesymistyczny wariant, jaki w tym wypadku może być. A i tak według mnie zdecydowanie lepszy niż komornik co najmniej tak długo (doliczając wszystkie koszty sądowe i komornicze to pewnie znacznie dłużej). Zgadzam się natomiast, że zawsze należy próbować wszystkich możliwości na rozwiązanie problemu, a upadłość powinna być ostateczna.
    Jak dla mnie w tym przypadku nie ma co dłużej czekać tylko należy ogłaszać upadłość. 4500 zł na rodzinę pięcioosobową z chorą żoną i niepełnosprawnym dzieckiem to bardzo mało i nie wierzę, że jakiś sąd mógłby wyznaczyć plan spłaty większy niż 500 zł, tym bardziej na maksymalny okres. Szczegółowy opis sytuacji rodzinnej wraz z wykazaniem ponoszonych kosztów życia da bardzo dobrą podstawę do wyznaczenia „zerowego” planu bądź symbolicznego 100-200 zł. Takie jest moje zdanie.

    #21206
    kmaro08
    Uczestnik

    Tak poza tym, najniższa krajowa ma chyba wzrosnąć od 01.2023 do kwoty 3383 zł, a od 07.2023 do kwoty 3450 zł brutto. Kwota wolna od zajęcia będzie zatem na poziomie 2600-2700 zł. Kolejny argument za tym, że przy zarobkach 3000 zł netto sąd nie wyznaczy większej kwoty niż 300 zł. Nie znam przypadku gdy sąd ustala ratę większą lub równą temu co zajmował syndyk z pensji bądź komornik.

    #21214
    lukjanet
    Uczestnik

    Dziękuję za wszelkie odpowiedzi, ale porozmawiałem z żoną i chyba najpierw spróbuje napisać prośbę o ugodę do wierzyciela albo ewentualnie zgodzę się na komornika.
    Taka decyzja wynika z tego, że pomimo iż nie posiadam majątku, to jednak na żonę jest kilka sprzętów w domu, a w tamtym roku dostaliśmy od najbliższej rodziny trochę funduszy i dołożyliśmy także trochę swoich, za co kupiliśmy samochód dla większej rodziny. Niestety nie stać nas na to, żeby syndyk w tym momencie zabrał nam ten samochód, który jest wart około 15 tys. i sprzedał go niewielkie pieniądze, a nawet jeśli zona mogłaby odkupić za część udziału to i tak nie stać nas na takie koszt. Po drugie mieszkamy u teściowej i nie uśmiecha się nam, żeby syndyk chodził po mieszkaniu i stresował niepotrzebnie jeszcze teściową. Komornik może i zabierze mi znaczną część funduszy, ale dzięki temu może spłacę to wszystko w 6 lat i przynajmniej będzie spokój.

    Sam osobiście już nie wiem co o tym myśleć i jak sobie poradzić, ale dalszą walka może dołożyć mi tylko dodatkowych kłopotów, na dodatek upadłość za tak na swój sposób niski dług wydaje mi się trochę jednak zbyt pochopną decyzją. Jak by nie patrzeć, można płacić to, co komornikowi albo próbować dogadać się z wierzycielem, chociaż tutaj nie wierzę w cuda. Nawet gdyby to jak mam mi zostać te 2300 zł albo więcej po nowelizacji to po prostu zacisnę zęby i pójdę gdzieś dorobić choćby kilka stówek w miesiącu.

    #21215
    Kevin
    Uczestnik

    ciezka decyzja, sam nie wiem co bym zrobil na Twoim miejscu, pare lat temu bym CI doradzil upadlosc, ale czasami czytam forum kredytowe i wiem, ze sa rozne sposoby, by pozbyc sie komornika, walczyc sadownie z wierzycielami, a nawet oddluzyc sie z komornikiem, do wierzyciela mozna napisac i przedstawic mu otwarcie sytuacje, ze masz opcje upadlosci i w takim przypadku odzyska przykladowo 10% dlugu, a jak sie z Toba umowi na plan splat bez odsetek i z cofnieciem komornika to odzyska 50% lub wiecej – czytalem przypadki, ze zadzialalo, rozne sa sposoby, mozesz zagadac na tamtym forum, przedstawic swoja sytuacje i poczekac na odpowiedzi, co Ci szkodzi, a na upadlosc masz zawsze czas.

    p.s. z zajeciem auta to roznie moze byc, pisali na tym forum o roznych przypadkach, czasami syndyk jest „ludzki” i zadnych sprzetow nie zaumuje, ale i zdarzaja sie sytuacje, ze zainteresuje sie roznymi sprzetami, wiec z autem za 15 000 moze byc roznie.

Przeglądasz 12 wpisów - od 1 do 12 (z 12)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.