Upadłość czy konsolidacja/ hipoteka

Forum Fora Upadłość konsumencka – pytania Upadłość czy konsolidacja/ hipoteka

Ten temat zawiera 1 odpowiedź, ma 2 głosy, i został ostatnio zaktualizowany przez  Aldonaa 1 tydzień, 1 dzień temu.

Przeglądajasz 2 wpisy - od 1 do 2 (z 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #14240

    lescala
    Participant

    Witam wszystkich w tym wątku, to mój pierwszy post.
    Po krótce opiszą swoją historię, proszę o komentarze, spostrzeżenia ale nie ocenianie mnie. Sytuacja jest wręcz żenująca ale jednocześnie bardzo ciężka.
    Mam 25 lat i „zainwestowałam” kwotę 85.000,00 zł w coś na wzór piramidy finansowej. Są bardzo nikłe szanse na to, że kiedykolwiek odzyskam te pieniądze. Oprócz mnie jest około 20 ludzi, moja kwota jest mała w porównaniu do kwot innych.
    Osoba, z którą miałam bezpośredni kontakt w kwestii inwestycji to moja kuzynka, która na tę chwilę również staje po stronie oszukanych i wiem, że jest to fakt. Osoby, które tym sterowały są na tę chwilę nieuchwytne, nie mają w świetle prawa żadnych majątków, etc., nie zawierały z nami umów bezpośrednio, postępowanie sądowe na pewno będzie trwać długo z nikłymi szansami na odzyskanie pieniędzy, ponieważ łącznie kwota o jaką wspólnie walczymy to około 4 mln. zł. Jesteśmy na etapie składania zawiadomień do prokuratury, nasza prawniczka dąży do postępowania karnego.
    Aktualnie zarabiam 2.750,00 zł netto (na rękę) na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony. Pieniądze na inwestycje wzięłam z kredytów, łącznie trzech, a suma miesięcznych rat wynosi 2.400,00 zł. Kredyty były wzięte w lutym tego roku.
    Wzięłam te kredyty, ponieważ zgodnie z umową oraz ustaleniami z tą organizacją, miesięczne zyski miały mi zapewnić płynność w spłacaniu rat, nigdy moim celem nie było unikanie spłacania tych kredytów, planowałam nawet spłacić je szybciej, aby jak najszybciej się ich pozbyć. Dokumenty, które przedstawiałam przy ubieganiu się o kredyty były legalne, zawierały prawdziwe dane. Najkrótszy okres kredytowania to 2 lata, najdłuższy 5 lat.
    Krótko po tym, jak zainwestowałam, okazało się, że organizacja ta, krótko mówiąc „zwija interes” i nie ma srodków ani na zwrot inwestycji ani na wypłacenie obiecanego zysku. Niestety, formalnie wszystko było podpisywane, ze strony tej organizacji, przez moją kuzynkę, więc teoretycznie to ona jest winna nam pieniądze. Zostałam oszukana i okradziona tak jak wiele innych ludzi, którzy również zainwestowali. Utrzymuję się sama, absolutnie nie stać mnie na to aby spłacać raty w łącznej sumie miesięcznej która jest prawie równowartością moich przychodów.
    Pomijając zawiłość całej tej sprawy, bo nie o tym jest ten post, muszę jakoś samodzielnie poradzić sobie z kredytami, które wzięłam. Od momentu kiedy kredyty zostały mi udzielone, 100% kwot przekazałam tej organizacji i sama nie wydałam ani złotówki na jakiekolwiek inne cele.
    Mam w głowie kilka różnych rozwiązań i jednym z nich jest upadłość konsumencka.
    Nie wiem czy ma to znaczenie ale krótko opiszę, dlaczego zmniejszenie tych płatności nawet o połowę nie jest dla mnie satysfakcjonujące jednak uprzejmie proszę wszystkich czytających o zrozumienie. Wiem, że ludzie chorują, mają poważne problemy, wpadają w wir długów, nie radzą sobie z tym ale każdy ma swoją perspektywę i swoje problemy. Skończyłam studia inżynierskie na dobrej uczelni, chciałam kształcić się dalej, uczę się języków, bardzo zależy mi na osobistym rozwoju. Teraz już wiem, że obietnica zysku z inwestycji była niewytłumaczalna i nierealna ale dla mnie oznaczała możliwość kontynuacji nauki zaocznej, również nauki języków, po prostu chciałam mieć „fajne” życie, dalej się rozwijać, i osobiście i zawodowo. Zaufałam, ponieważ moje bliska kuzynka zapewniała mnie o pewności inwestycji. Wiem, byłam głupia, teraz mam przez to poważny problem, mam wrażenie, że moje życie się zawaliło, wszystkie plany, jakie miałam, w momencie pękły jak bańka mydlana.
    Nie chcę aby to zrujnowało moje plany, nie chcę zaprzepaszczać swojej edukacji i rozwoju dlatego, że ktoś ukradł mi pieniądze, nie potrafię się z tym pogodzić, czuję ogromny żal i niepokój o to, co będzie ze mną.
    Teoretycznie okresy spłat kredytów są krótkie, jednak utrzymując się sama, zupełnie nie jestem w stanie podołać spłatom, muszę działać.
    Odwiedziłam wszystkie możliwe banki i konsolidacja tych kredytów na okres 10 lat pozwoliłaby mi zejść do raty miesięcznej w wysokości około 1050,00zł co w tym momencie jest dla mnie nierealne. Nie wyobrażam sobie żyć przez 10 kolejnych lat z zobowiązaniem miesięcznym w takiej wysokości, nie stać mnie nawet na takie raty.
    Jest też opcja, aby wziąć kredyt hipoteczny, tzn. kredyt zabezpieczony mieszkaniem, które należy do mojej mamy. Wtedy przy rozłożeniu zobowiązania na okres 20 lat można zejść do raty w wysokości około 500zł miesięcznie. Lepiej, jednak nadal oznacza to, że mam spłacać przez kolejne 20 lat swojego życia pieniądze, które zostały mi ukradzione, nie potrafię się z tym pogodzić.
    I tutaj pojawia się moje pytanie- czy jest jakakolwiek szansa, aby w opisanej przeze mnie sytuacji sąd uznał mój wniosek o upadłość konsumencką? Na tę chwilę kredyty są jeszcze spłacane terminowo, mam oszczędności które wystarczą mi aby spłacać kredyty na pewno do lipca, może dam radę i do sierpnia ale wiem, że potem będzie coraz gorzej.
    Panicznie boję się wpaść w zadłużenia dlatego chcę jak najszybciej działać, póki mogę. Wiem, że rozpatrywanie wniosku może trwać długo a ja przez ten czas nie będę miała pieniędzy aby spłacać te kredyty. Jeśli sąd odrzuci wniosek to ja zostanę z dużymi zaległościami, wtedy będę miała poważny problem żeby w ogóle te zaległości nadpłacić, aby móc zrobić jakąkolwiek konsolidację i zmniejszyć koszty w skali miesiąca. Czy sąd może odrzucić wniosek po teoretycznie na rynku są inne rozwiązania, dzięki którym mogę mieć niższe raty miesięczne więc w ocenie sądu powinno mnie być na nie stać? Mam tu, kolokwialnie mówiąc, na myśli, że sąd może powiedzieć „zrób konsolidację lub poradź sobie z tym jakkolwiek inaczej, są dostępne na rynku narzędzia dzięki którym będzie cię stać na spłatę, odrzucam wniosek”. Czy zależy tutaj coś od tego jak dobry prawnik będzie prowadził moją sprawę o upadłość?
    Dopiero teraz doceniam jak beztroskie i spokojne miałam życie, realizuję się w pracy, która jest bardzo rozwojowa, pomagałam nawet mamie skromnymi kwotami, teraz mam 25 lat i perspektywę blisko 100 tyś złotych długu, z czego nie wydałam ani złotówki.
    Czy ktoś jest w stanie coś doradzić?
    Jeśli ktoś dotarł do końca tej historii to bardzo dziękuję za poświęcony czas i z góry dziękuję za odpowiedzi.

    Pozdrawiam,
    lescala

    #14252

    Aldonaa
    Participant

    Trudna sprawa.
    Jeżeli chodzi o ewentualny wniosek o upadłość konsumencką to :
    – dopiero jak już posiada się zaległości, jest się trwale niewypłacalnym to można składać taki wniosek
    – sąd bada okoliczności powstania zadłużenia i od wyłącznej oceny sędziego zależy czy ogłosi upadłość czy oddali taki wniosek.
    Te orzeczenia mogą być różne w zależności od danego sądu/ danego sędziego.
    – jeżeli będzie upadłość ogłoszona i będzie syndyk (a we wniosku wpisana będzie kwota 85 tys.zł, którą winna jest Tobie
    kuzynka/organizacja) – to syndyk z urzędu musi się tym zająć. To bardzo wydłuży postępowanie upadłościowe.
    – dobry prawnik może zwiększyć szansę na otrzymanie upadłości. Ale gwarantować jej uzyskanie – raczej nie.
    Tak więc ewentualny wniosek o upadłość konsumencką traktuj jako naprawdę ostateczność. A wybór czy kredyt konsolidacyjny czy hipoteczny dopasuj do swoich możliwości.

Przeglądajasz 2 wpisy - od 1 do 2 (z 2)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.