Moja upadłość, problemy z hazardem

Forum Fora Historie upadłych – podziel się z innymi swoją historią Moja upadłość, problemy z hazardem

Otagowane: 

Ten temat zawiera 596 odpowiedzi, ma 72 głosy, i został ostatnio zaktualizowany przez Wiosna2019 Wiosna2019 19 godziny, 55 minut temu.

Przeglądajasz 12 wpisów - od 586 do 597 (z 597)
  • Autor
    Wpisy
  • #14517
    Wiosna2019
    Wiosna2019
    Participant

    Zamykalem na wlasna prosbe i powracalem

    Drastyczne wyjście, odciąć internet. Mniej drastyczne zlikwidować konto w banku. Ja nie mam konta i nie mam takiego problemu. Choć zamknięcia konta odczułem chcąc zapisać się na siłownie, karta była wymagana i nic z tego nie wyszło, trudno.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 tydzień, 1 dzień temu przez Wiosna2019 Wiosna2019.
    #14536
    NowaDroga1
    NowaDroga1
    Participant

    @hazardzista
    Przykro mi czytać Twoje posty- sam wiem jak to jest bo też jestem hazardzistą (jest się nim nawet jak przestanie się grać).
    Od zeszłego roku piszesz o graniu i o terapii.
    Rozważałeś wsparcie się farmakoterapią?
    Sam byłem do tego bardzo negatywnie nastawiony ale po rozmowie z jednym psychiatrą na temat dopaminy i równowadze biochemicznej w mózgu stwierdziłem, że w sumie nic nie ryzykuję bo leki można odstawić.
    Mnie to pomogło i to bardzo- ustabilizowałem się emocjonalnie a jako, że hazard to emocje to znacznie łatwiej było mi nie grać.
    Nie wiem jaką masz sytuację finansową ale leki są w różnych cenach od refundowanych do 100zł na miesiąc- czasem trzeba spróbować 2-3 różnych ale może Ci to dać ulgę.
    Mnie w tym roku rozłożyło na łopatki jak zacząłem konfrontować się z tym co tak naprawdę robiłem przez ostatnie lata- naprawdę wstyd mi się zrobiło, aż sam siebie się brzydziłem- do czasu aż uznałem, że to choroba- na terapii poznałem ludzi, którzy robili podobne rzeczy a nawet gorsze. Wtedy zrozumiałem, że nie jestem ten najgorszy. Tylko musiałem o tym mówić- otworzyć się mimo wstydu (początkowego). Wiem teraz że uzależnienie nie wybiera i różni ludzie w nie wpadają.
    Przeprosiłem wiele osób w tym nawet byłą dziewczynę, która będzie niedługo brała ślub- tak serce mi pęka bo wiem, że związek rozpadł się z mojej winy- z drugiej strony- ile jeszcze miała czekać na mnie aż coś we mnie coś się zmieni i ile szans mi dawać?
    Smucą mnie takie rzeczy ale już ich nie zmienię bo to było i minęło- pytanie co zrobię dzisiaj.
    Mam życie przed sobą i na tym chcę się skupić. Zaakceptowałem to, że mam długi i że jestem hazardzistą.

    Chciałbym jednak ułożyć sobie życie- jest do tego tylko jedna droga- przestać grać… w ostatnich 2 latach gry strasznie się zaniedbałem przez hazard tj. zdrowie, przestałem uprawiać sport, stałem się niesłowny i bardzo leniwy- wszystko przez dołek emocjonalno psychiczny, w którym byłem. Jak to zacząłem prostować na terapii to dźwignąłem się- dużo straciłem ale mogłem stracić wszystko i wszystkich w tym swoje życie. Teraz sam sobie dałem szansę- pewnego dnia po prostu to samo przyszło- podjąłem decyzję, że nie będę grał ale czy to naprawdę decyzja? To efekt procesu i terapii- mówienia otwarcie o swoich długach i problemach.
    Kiedyś trzymałem wszystko w sobie. Jak nie masz z kim pogadać to są miejsca gdzie znajdziesz takich ludzi- idziesz na grupę anonimowych hazardzistów lub AA albo zapisujesz się na terapię indywidualną lub uzależnień.

    Nikt nie uczy nas jak żyć, nikt za nas życia nie przeżyje- inni mogą Ci pomóc ale najważniejsze żeby samemu sobie pomóc.
    Fatalnie się czujesz po przegranej a i tak wracasz- znam to doskonale bo sam tak robiłem.
    Nadzieja, że „tym razem” wygram i się uwolnię od długów…. tylko długi tutaj są drugorzędne- zawsze chodziło u mnie o to żeby odciąć się od innych- dopiero po miesiącach terapii do mnie dotarło dlaczego grałem choć samo to jeszcze nie pozwoliło mi przestać grać.
    Dopiero później dojrzałem do decyzji, żeby pożegnać mojego „przyjaciela” czyli hazard, który był przy mnie przez tak długi czas….
    Powiedziałem mu żeby trzymał się z dala i ja też od niego będę 🙂 że to definitywny koniec- wcześniej mówiłem to koniec ale myślałem ale jakby jednak wygrać i grałem dalej. Nastąpił moment gdy powiedziałem koniec i kropka- jak jest koniec to nie ma nic dalej. Koniec z hazardem.
    Głowa do przodu- wiem, że to nie jest forum dla uzależnionych ale może ten wpis da komuś nadzieję.
    Zadbajcie o siebie- o terapię- jeśli ona was wkurza to znaczy, że jest coś na rzeczy i terapia jest istotna bo im coś ważniejszego dla nas tym więcej emocji budzi. Długi to tylko pochodna innych problemów.
    Usunięcie długu nie leczy z hazardu.
    Natomiast jak będziecie utrzymywać abstynencję to długi, które są mogą z czasem przestać być problemem- da się żyć z długami.
    Można też ogłosić upadłość jeśli się o to postaramy- trochę jak przy uzależnieniu też wymaga to pracy, czasu i pomocy innych 😉

    Powodzenia chłopie- nie ma co pisać tutaj o tym czy zagrałeś czy nie bo musisz to z siebie wygadać. Działaj – zrób to dla siebie!

    #14540

    smartboy123
    Participant

    @nowadroga1 mądrze napisane, podaj mi jakiś kontakt do siebie. Maila czy coś. Powiem Ci jak to po upadłości i gdzie ogarniałem wszystko

    #14542
    NowaDroga1
    NowaDroga1
    Participant

    @smartboy123
    Mój adres mailowy to NowaDroga88@gmail.com – jeśli ktoś byłby skłonny napisać coś od siebie- jakieś słowa otuchy albo cokolwiek lub podzielić się uzasadnieniem swojego wniosku i ewentualnie wymienić kilka pytań to przyjmę go z otwartymi rękami.

    Co tu dużo mówić- na początku jak tu trafiłem myślałem o co tyle hałasu trzeba złożyć wniosek i tyle ale jak tylko usiadłem do tematu to mam same wątpliwości 😀 od tego co gdzie zamieścić, skąd wziąć niektóre dokumenty po to jak uzasadnić żeby sąd uznał że jest ok- mam dwukrotnie stwierdzony patologiczny hazard ale to nie sprawia, że czuję się pewniej co do upadłości.
    Wręcz przeciwnie- wszystko obmyślam na 5 sposobów i zastanawiam się co sąd może pomyśleć o wszystkim. Bo patrząc na historię moją tak jak i każdego hazardzisty jest ona daleka od jakiejś logiki i sensu- z perspektywy drugiej osoby wygląda jak celowe zadłużanie się i finansowe niszczenie siebie… tak naprawdę głowa jednak cierpi tak samo jak finanse :/

    Chcę coś dać od siebie na tym forum ale nie mam jeszcze wiedzy merytorycznej żeby komuś pomóc bo znam tylko podstawy- wkrótce chyba zacznę spisywać moją historię pod kątem upadłości po kolei co robiłem na jakie wątpliwości natrafię i jak je rozwiążę.

    #14544

    tomkasz
    Participant

    Co do tego podwójnego stwierdzenia uzależnienia, to właśnie fakt podjęcia leczenia po raz pierwszy i później powrotu do nałogowego grania był mocno rozważań przez mojego sędziego, Wahał się, czy nie uznać tego za rażące niedbalstwo, co jak wiadomo jest okoliczności prowadzącą do odrzucenia wniosku o upadłość.
    Sędzia jednak uznał, że nie byłem w stanie wówczas skutecznie się leczyć i uwzględnił wniosek o upadłość.

    #14546
    NowaDroga1
    NowaDroga1
    Participant

    @tomkasz
    No właśnie tak o tym myślę- sędzia może nie posiadać wiedzy na temat uzależnienia i jego leczenia- to uzależniony wie, że to nie jest kwestia jednej decyzji a długiego czasu a wracanie do uzależnienia się zdarza w trakcie leczenia… :/
    Czy nie lepiej byłoby się tylko powołać na drugą terapię i stwierdzenie uzależnienia później a o tym co było wcześniej nie pisać i nie mówić…. Z jednej strony wydaje się to sensowne a tak naprawdę pewnie w terapii obecnej w dokumentacji będzie informacja o leczeniu w 2014 bo o tym mówiłem wtedy mogłoby to być uznane za nie podanie istotnej informacji przez sędziego- no to kolejna zagwózdka do kolekcji a nigdy nie mogę być pewnym co pomyśli sędzia po przeczytaniu wniosku

    #14547

    kmaro08
    Participant

    Ja bym przedstawił okrojoną dokumentację dot. ostatniego leczenia a o pierwszej bym nie wspominał. Ewentualnie jeśli pojawią się pyatnia na rozprawie to wtedy wyjaśnisz jak to wyglądało.

    Odnośnie rozprawy, bo może Ci się przydać info jak to u mnie wyglądało 😉

    Moja rozprawa trwała 16 min 14 sec (Dane z protokołu rozprawy)
    Padły pytania dotyczące mojej terapii, tj. kiedy rozpocząłem i do kiedy. Dlaczego podjąłem się leczenia – jak trafiłem do Dziennego Oddziału Odwykowego na Zgierską. Było pytanie czy mam stwierdzoną depresję przez specjalistę, bo we wniosku miałem o tym wzmiankę. Jednak na papierze nie miałem potwierdzenia. Wybrnąłem tym, że powiedziałem, że jako pacjent DOO miałem stałe konsultacje z psychiatrą, a mimo stwierdzonej oficjalnie depresji stany depresyjne się pojawiały. Depresji oczywiśnie nie miałem. Były również pytania czy mieszkam sam, ile płacę za czynsz, czy pracuję, czy moja rodzina pochodzi z warszawy, kiedy pojawiły się pierwsze zobowiązania, kiedy przestałem je regulować, ile musiałbym poświęcić środków, żeby opłacić zaległe zobowiązania (z uwagi na dużo chwilówek w moim przypadku musiałbym zapłacić ok 30 tys. zł zaległych rat/ chwilówek). Na koniec było pytanie o moją terapie czy została zakonczona – odpowiedziałem, że na Dziennym Odziale Odwykowym tak, ale zamierzam kontynuować w systemie ambulatoryjnym oraz to, że uczestnicze w spotkaniach grup w sparcia tj. mitingi AH.

    Ogólnie Sędzie była bardzo czepialska i sprawiała wrażenie, że nie wierzy mi w moją chorobę. W sumie przedstawiłem tylko jedną stronę z wypisu z Dziennego Oddziału, na którym było stwierdzenie choroby – hazard patologiczny. Przed rozprawą oczywiście miałem masę wątpliwości czy to wystarczy, ale od samego początku mój mecenas mówił, że to wystarczy, że najważniejsze że mamy dokument stwierdzający chorobę.
    Więc wydaję mi się, że całej dokumentacji nie musisz przedstawić. Jeśli dla sędziego bedzie to mało to poprosi o uzupełnienie.

    #14551
    Wiosna2019
    Wiosna2019
    Participant

    Moja rozprawa trwała 16 min 14 sec

    Ogólnie Sędzie była bardzo czepialska i sprawiała wrażenie, że nie wierzy mi w moją chorobę

    Jakby tak było to rozprawa trwała znacznie dłużej. Miałeś standardowe pytania.

    #14552

    kmaro08
    Participant

    Pytania może i były standardowe, ale sposób i ton ich zadawania już nie. To samo tyczy się prowadzenia sprawy.
    Nawet moj mecenas był zaskoczony, mówił że pierwszy raz spotkał się z takim podejściem Sędziego. Przed ogłoszeniem postanowienia spodziewalismy się najgorszego, jednak udało się.

    #14553
    Wiosna2019
    Wiosna2019
    Participant

    Widzisz miałeś postanowienie od razu. U mnie sprawa trwała 3 razy dłużej a na postanowienie czekałem prawie 2 miesiące.

    #14554

    jamon
    Participant

    U mnie sędzia byl bardzo dociekliwy i rozprawa trwała około 40 minut. A na koniec i tak stwierdził, że potrzebuje opinii biegłego. W tym wszystkim obawiam się 2 rzeczy. Po pierwsze sędzie był taki, że naprawdę nie dało się wyczuć czy mi wierzy, czy nie, czy jest bardziej za, czy przeciw. Po prostu się nie dało. Zastanawiam się przez to czy to, że powołał biegłego wynika z tego, że wg niego nie jestem do końca wiarygodny, czy jest to po prostu „dupochron” dla sędziego, bo jakby nie było, trzeba rozumieć, że sprawy hazardzistów są dosyć specyficzne. A druga rzecz, która mnie martwi, to właśnie biegły psychiatra. Z tego, co wiem, ma to być kobieta. Boję się tego, że chociaż ja dobrze wiem, że jestem uzależniony od hazardu i wiem jak wyglądało moje życie przez ostatnie lata, to jak jej zacznę wszystko opowiadać, to uzna, że naciągam historię, że koloryzuję, byle tylko umorzyć długi. A ja nie mam czego ściemniać. Wszystko poszło na hazard. Strasznie mnie męczy to czekanie i niepewność.

    #14556
    Wiosna2019
    Wiosna2019
    Participant

    Strasznie mnie męczy to czekanie i niepewność.

    Wiem, przeszedłem to. Te telefony do sądu i w końcu wniosek na portalu sądu o dostęp do sprawy. No i ten fajny tekst po kolejnym telefonie „cisza w eterze” ehhh fajne to było 🙂 Ciężki czas.

Przeglądajasz 12 wpisów - od 586 do 597 (z 597)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.