Mój problem po upadłości

Ten temat zawiera 4 odpowiedzi, ma 5 głosów, i został ostatnio zaktualizowany przez  Wiosna2019 1 tydzień, 1 dzień temu.

Przeglądajasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #11788

    Grzegorz
    Participant

    Napiszę w skrócie…
    Upadłość ogłoszona – zakończona, ale..
    Mieszkam z rodziną w wynajętym mieszkaniu, żona marnie zarabia mamy dwójkę dzieci, z mojej strony zero szans na kredyt w celu zakupu mieszkania, oczywiście żony też – brak zdolności.
    Układ jest taki, że jesteśmy sami nie mamy jako tako rodziny, która by mogła nam pomóc….
    OK, nie mam długów, zarobki mam dobre nawet bardzo dobre, ale pozostały przeprowadzki co jakiś czas na inny wynajem……
    Jak to rozwiązać może ktoś ma jakiś pomysł?

    #11792

    karol123
    Participant

    Mam podobną sytuację. Też wynajmuję. Płacę 3 tyś miesięcznie. Mógłbym spłacać ratę. Ale nie dostanę kredytu. Ale też chyba nie chcę. Proponuję wyjazd do Szwajcarii albo Norwegi. Ewentualnie założenie biznesu. Ja tu dużo zarabiam. Ale jak żona kończy upadłość to mnie tu nie ma. Polska to słaby kraj. Ludzie nie mają perspektyw. Powiem tak. Cieszmy się z tego co mamy. A mamy dużo. Brak długów to wspaniała sprawa.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące temu przez  karol123.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące temu przez  karol123.
    #14009

    supra_opty
    Participant

    niestety upadłość z jednej strony to wolność, a z drugiej strony koszmar jak popatrzeć na to jak upadły jest traktowany w naszym kraju. Ja niestety zmuszona byłam ogłosić upadłość przez niewybaczalny błąd prawnika (notabene został wykluczony za błędy z palestry). Parę lat temu byłam prezesem spółki i po odejściu z firmy, właściciel nie powołał przez 1,5 roku nowego zarządu posługując się nieprawnie moim nazwiskiem. Dowiedziałam się o tym dopiero jak narobił długów, a komornicy dotarli do mnie. Trochę zajęła mi sądowa batelia. Duża część długów została przez tą firmę w międzyczasie spłacona. Dostałam wyrok sądu okręgowego potwierdzający faktyczny okres pełnionego przeze mnie stanowiska (bo paranoja w tym kraju polega na tym, że ja jako już były prezes nie mogłam zmienić wpisu w KRS-ie). Prawnik, który prowadził sprawę powinien mając ten korzystny dla mnie wyrok w ciągu 3 m-cy wznowić postępowania ewentualnym wierzycielom. Został wtedy jeden. I tego nie zrobił. Ja naiwnie myślałam, że mając w ręku korzystny wyrok już nie muszę się martwić, do czasu aż po roku nie wpadł komornik. I znowu sądy, sprawy, tym razem o tzw. przywrócenie terminu. Przegrałam – w uzasadnieniu nawet sąd napisał, że choć jestem niewinna to przywrócenie terminu jest niemożliwe bo oznaczałoby, że wszyscy mogą o takie poterminowe sprawy się do sądu kierować. I tak zostałam z długiem na ponad 150 tys. za człowieka, który używał mojego nazwiska. Po latach nerwów, stresów i łez powiedziałam dość i pomyślałam, że jedynym wyjściem żeby nie płacić nie swoich długów będzie upadłość. I chyba teraz żałuję. Po pierwsze straciłam wszystko, mieszkanie (było na kredyt w CHF) – finansowo wyszłam jakby na zero, ale straciłam dach nad głową, 2 samochody (co prawdę stare ale służyły dzielnie i nie były na kredyt). W wieku 40 lat zaczynałam z rodziną od zera. Byłam zaangażowana, wyręczałam syndyka, nawet sama zorganizowałam dzień otwarty i znalazłam w ciągu jednego dnia klienta na mieszkania – a syndyk przez 6 mcy twierdził że się nikt nie znalazł. Sprzedałam je jeszcze za wyższą cenę niż syndyk chciał. Sprawa trwała 1,5 roku + teraz plan spłaty na 2 lata. I tu zaczyna się koszmar. Zaliczamy właśnie kolejną przeprowadzkę. Płacimy ogromne pieniądze za wynajem – taki nasz rynek, 4 osobowa rodzina to w tej chwili ok. 2800 za mc za samo mieszkanie. Nie mogę w trakcie planu spłaty wziąć kredytu choć byłby on tańszy od kosztów wynajmu. Okazuje się, że praktycznie wszystkie banki w Polsce nie udzielą upadłemu żadnego kredytu już nigdy. To tak jakbym do końca życia miała być na wynajmowanym. Obawiam się, że finansowo nas to zrujnuje. A miało być nowe życie. Przez te 2 lata nie mogę nabyć żadnego majątku,spadek lepiej żeby sie nie pojawił. Prawnik uspakaja, że mogę więcej zarabiać i wykazać większe dochody z wynagrodzenia. Ja się zastanawiam czy rzeczywiście tak jest bo już nikomu nie ufam i nie wierzę w sprawiedliwość. Opinia publiczna traktuje upadłych jak złodziei i beztroskich naciągaczy. Zamiast poczucia wolności czasami mam poczucie wstydu choć nic złego nie zrobiłam. Nigdy w życiu nie miałam żadnych długów, żadnej nie spłaconej raty. Całe życie pracowałam i uczciwie płaciłam rachunki. A teraz czuję się zdeptana. Te 2 lata są dla mnie jak wyrok w zawieszeniu. Czuję jakbym nie mogła rozłożyć skrzydeł i żyć. Zastanawiam się jak mam stanąć na nogi po tym jak muszę wciąż szukać dachu nad głową. Właściciel mieszkania które wynajmowaliśmy po roku sprzedał je razem z nami (niestety potrzebował pieniędzy, miał kłopoty finansowe – o ironio). Nowy właściciel z kolei kupił je dla siebie z innym planem niż wynajem. Znajomi, którzy nie wiedzą o mojej historii dziwią się dlaczego nie weźmiemy kredytu, przecież płacilibyście dużo mniej….No właśnie. Zresztą to dziwne, że banki tak traktują upadłych – przecież oni mają czyste konto i drugi raz już takiej furtki nie mają. Zresztą przejście przez to, to koszmar. A ryzyko kredytowe u każdego innego jest nawet większe niż u upadłego, który wykazuje dochody i aktywność zawodową. Czasami mam ochotę wyjechać z tego kraju. Dla tamtych banków mam czyste konto.

    #14241

    lescala
    Participant

    supra_opty, czy mogę prosić o kontakt prywatny? Chciałabym, jeśli to nie problem, zadać Ci kilka pytań. Sama rozważam złożenie wniosku o upadłość konsumencką i nie wiem, czy to dobre wyjście.
    Pozdrawiam

    #14255

    Wiosna2019
    Participant

    Przez te 2 lata nie mogę nabyć żadnego majątku,spadek lepiej żeby sie nie pojawił.

    Tu pisałem, ale konkretów brak…

    Zatwierdzony plan spłat

Przeglądajasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.