Jak to z tą upadłością

Forum Fora Upadłość konsumencka – pytania Jak to z tą upadłością

Otagowane: 

Przeglądasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #21468
    crashz
    Uczestnik

    Cześć. Chciałem ogłosił upadłość. Długi jeszcze z przed 10 lat. Kilka tygodni temu chciałem to spłacić, napisałem do firmy windykacyjnej, bo to właśnie jedna firma windykacyjna ma moje długi że chciałbym spłacić to kwotą 20 tysięcy złotych bo inaczej muszę ogłosić upadłość konsumencką i nie zgodzili się. Nie rozumiem tego. Przecież po upadłości nie dostaną nic. Okazało się że dług po tylu latach urósł do kwoty 390 tyś zł, więc jedynym rozwiązaniem jest upadłość. 10 lat temu miałem pożar w firmie i bank powypowiadał mi umowy i tak się ciągnie tyle lat.
    Boję się tylko że w sądzie sobie nie poradzę. Nie będę mógł słowa wydukać u sędziego skąd te długi i pogonią mnie i zostanę bez upadłości. Nauczyłem się już żyć w „ukryciu” ale chciałby wyjść z tego ukrycia. Jak to u was było w tym sądzie. Myślałem może żeby w zimę złożyć tą upadłość to będzie nowa pandemia i bez rozprawy wszystko się odbędzie. Tak już kombinuje.

    #21495
    adw. Michał Hajduk
    Administrator

    Bazując na opisie przyczyn powstania stanu niewypłacalności nie widzę większego problemu z przeprowadzeniem postepowania upadłościowego i uzyskania oddłużenia. Jak najbardziej jest to w Pana zasięgu. Trzeba tylko zrobić ten pierwszy krok.

    Jeżeli obawy się Pan kontaktu z sądem, jak i z syndykiem, to najlepiej skorzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. Mogę zaoferować pomoc w tym zakresie ze strony mojej kancelarii. Wystarczy do mnie zadzwonić lub napisać maila.

    #21497
    Xularp
    Uczestnik

    Ja tylko dodam od siebie informacje do autora postu.
    Może to Cię zmotywuje i trochę uspokoi. Moje długi ciągnęły się kilkanaście lat. Wypadek lodowy. Zajęta emerytura. Sąd ogłosił upadłość a syndyk nie ujął w planie spłaty firmy windykacyjnej , która odkupiła dług bankowy. Z tego co zrozumiałem z rozmowy z syndykiem w tej kwestii , syndyk po analizie tego wierzyciela doszedł do wniosku, że kapitał spłaciłem już bardzo dawno temu i od tej pory spłacałem cały kapitał z nawiązką ale odsetki miesięczne powodowały narastanie zadłużenia w zastraszającym tempie.
    Tak więc nie zastanawiaj się i ruszaj do dzieła.
    Powodzenia.

    #21499
    bezsilna6975
    Uczestnik

    Panie Michale a co to za pomoc w sadzie i z syndykiem?Na rozprawie i tak upadły musi się stawić osobiście tak czytałam i sam odpowiadać na pytania sądu?Pytam ponieważ też się tego obawiam…

    #21500
    adw. Michał Hajduk
    Administrator

    @bezsilna6975
    Oczywiście niezależnie od tego, czy upadły ma pełnomocnika, czy też nie, to na rozprawie wyznaczonej celem jego przesłuchania musi stawić się osobiście i osobiście odpowiadać na pytania sądu.
    Profesjonalny pełnomocnik jest przede wszystkim od tego, aby na podstawie okoliczności sprawy przewidzieć ewentualne „niewygodne” pytania sądu i przygotować upadłego do odpowiedzi na nie. Ponadto w toku samego przesłuchania pełnomocnik może niejako korygować jego niekorzystny przebieg np. zadając upadłemu dodatkowe pytania, wyjaśniając mu pytanie sędziego lub nawet sędziemu sens odpowiedzi upadłego.
    Dla przeciętnej osoby już samo stawiennictwo przed sądem jest olbrzymim stresem, który czasami potrafi dosłownie odebrać mowę. Miałem już do czynienia z takimi sytuacjami. Sędziowie natomiast nie zawsze są wyrozumiali. Ponadto często jest tak, że upadły nie jest w stanie zrozumieć jakiegoś pytania sądu, który z zasady posługuje się językiem prawniczym i nie zawsze dostosowuje jego poziom do poziomu przesłuchiwanego.
    Bywa też tak, że to sędzia nie jest w stanie zrozumieć sensu wypowiedzi przesłuchiwanego, który albo nie potrafi ubrać jej w odpowiednio precyzyjne słowa, albo posługuje się niezrozumiałymi skrótami myślowymi.

    Niestety to, czy udział pełnomocnika w rozprawie był zbędny, czy też nie okazuje się dopiero po fakcie.

    Proszę zapoznać się z jednym z moich ostatnich wpisów na blogu. Jest tam przykład teoretycznie prostej sprawy, która prawie zakończyła się tragedią dla upadłego. Na szczęście udało mi się ją jeszcze wyratować.

    Względy humanitarne i względy słuszności – ostatnia deska ratunku

Przeglądasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.